Prolog
- Alan połóż brat.- wolał wujek.
- Tak pragnę tego- odpowiedział z nutką ironi w głosie.
- Wiem. Już!!!
- Okej.- chłopak poszedł
szukać brata. Znalazł go i wciągnął go na swoje ręce pokazując mu w ten sposób, że nie obchodzi go sprzeciw.
- Do łóżka- rozkazał.
- Ale ja nie chce.
- Ale ja chce. No już do łazienki zęby myć. - Malec wiedząc ze nie wygra poczłapał do łazienki.
- Czy te dzieci nie mogą wsadzić tej szczoteczki do buzi tylko zachwycać się jaki to cudowny kolor ma ta pasta. - myślał patrząc na brata.
- Już?- odpowiedział zniecierpliwionym głosem.
- Tak- przytaknął poważnie Olivier.
Gdy maluch znalazł się w łóżku powiedział:
- Już nie pamiętam taty.
- Śpij już - powiedział starszy brat całując go w czoło.
- Proszę zostań tu.
Położył się koło niego i objął go ramieniem mocno go przytulając. Zaszkliły mu się oczy, nie chciał pokazać ze nadal go to boli. O niczym teraz nie myślał wpatrując się w ciemność. Ostre światło, raziło go. Zamrugał. Był nadal u Oliviera. Wyszedł ostrożnie by go nie obudzi. Znajdował się w swoim pokoju. przyglądał się swojemu odbiciu. Spłynęła łza po policzku. Szybko ja przetarł. Podszedł, oparł się czołem o srebną tafle wpijając wzrok w niebieski, zaszklone oczy. Wspomnienia wróciły jak bumerang Zamyka oczy. Jedzie samochodem. Jest noc. Odwraca głowę widzi tatę jak się uśmiecha.
- Nigdy się nie podawaj synu. - mówi.
Zderzenie. Uderza w szafkę. Czuje przeszywający ból w klatce piersiowej. Patrzy znowu na kierowcę. Ma zamknięte oczy. Wygląda jak by się uśmiechał. Film się urwał. Mruga szybko i nerwowo.
- Kurwa czemu życie jest takie nie fer. - schował twarz w dłoniach.
- Wiem. Już!!!
- Okej.- chłopak poszedł
szukać brata. Znalazł go i wciągnął go na swoje ręce pokazując mu w ten sposób, że nie obchodzi go sprzeciw.
- Do łóżka- rozkazał.
- Ale ja nie chce.
- Ale ja chce. No już do łazienki zęby myć. - Malec wiedząc ze nie wygra poczłapał do łazienki.
- Czy te dzieci nie mogą wsadzić tej szczoteczki do buzi tylko zachwycać się jaki to cudowny kolor ma ta pasta. - myślał patrząc na brata.
- Już?- odpowiedział zniecierpliwionym głosem.
- Tak- przytaknął poważnie Olivier.
Gdy maluch znalazł się w łóżku powiedział:
- Już nie pamiętam taty.
- Śpij już - powiedział starszy brat całując go w czoło.
- Proszę zostań tu.
Położył się koło niego i objął go ramieniem mocno go przytulając. Zaszkliły mu się oczy, nie chciał pokazać ze nadal go to boli. O niczym teraz nie myślał wpatrując się w ciemność. Ostre światło, raziło go. Zamrugał. Był nadal u Oliviera. Wyszedł ostrożnie by go nie obudzi. Znajdował się w swoim pokoju. przyglądał się swojemu odbiciu. Spłynęła łza po policzku. Szybko ja przetarł. Podszedł, oparł się czołem o srebną tafle wpijając wzrok w niebieski, zaszklone oczy. Wspomnienia wróciły jak bumerang Zamyka oczy. Jedzie samochodem. Jest noc. Odwraca głowę widzi tatę jak się uśmiecha.
- Nigdy się nie podawaj synu. - mówi.
Zderzenie. Uderza w szafkę. Czuje przeszywający ból w klatce piersiowej. Patrzy znowu na kierowcę. Ma zamknięte oczy. Wygląda jak by się uśmiechał. Film się urwał. Mruga szybko i nerwowo.
- Kurwa czemu życie jest takie nie fer. - schował twarz w dłoniach.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A więc to jest mój pierwszy blog i fajnie by było gdy byście pisali w komentarzach nawet to co powinnam poprawić. Spróbuję dodawać rozidziały jak najszybciej, bo wiem że to denerwuje gdy nie ma co czytać. :)
Zapowiada sie naprawde niezle.;)
OdpowiedzUsuńTylko taka mala prosba: Czy moglabys napisac notke z bohaterami?? Bedzie latwiej po prostu sie odnalezc ;)
Powodzenia w nastepnych rozdzialach.Bede czytac ;D
-Twoja wierna czytelniczka ;*