-Wstajemy kochanie
szkoda takiego dnia!- krzyczały dziewczyny.
Po nie za bardzo wygodnej nocy którą ledwo przeżyli.
A wyglądała ona w następujący sposób Kerry i Holly spały na
mięciutkim podwójnym łóżeczku a James i Alan na podłodze opierając się o twardą
framugę mając do dyspozycji tylko 2 poduszki. Oczywiście dom Holly był wielki,
ale dziewczyny nie chciały zostać same, bo jeszcze jakiś opętaniec przyjdzie.
-Aaa jeszcze chwilkę- wydusił James, a jego przyjaciel tylko
przytaknął.
Nagle
oberwali ręcznikami i ubraniami na zmianę (najczęściej ta 4 zostawała u Holly
więc nikt się nie
zdziwi gdy ktoś znajdzie tu garderobę na tydzień)
-Idziemy
zrobić śniadanie a wy macie się wykąpać, bo jedziecie i zejść na dół.
-Tak mamo.-
podniósł głowę jeszcze nie dawno śpiący na brzuchu Alan. Gdy dziewczyny wyszły
jego
łepetyna jak by ważyła tysiące ton spadła na jeszcze ciepłą poduszkę.
-Wstajemy facet -
powiedział James poklepując przyjaciela i wykonał rzecz nie możliwa
hardkorowa w tym momencie,
a mianowicie wstał.
- Yhmm…
- Ja idę się wykąpać.
- Yhmm…
-I kiedy przyjdę
to masz być ... Ogarnięty.
- Yhmm…
- Bo powiem
trenerowi co robisz przed meczami.
-Yhmm…
- Nie no trzeba
przyznać ta wymiana zdań była wręcz prze cudowna.
- Yhmm…
James złapał się
za głowę i mruczał coś pod nosem:
-idioci wokół
nas.
A dyskutant cieszył
się błogim snem
* u dziewczyn *
- Boże widziałaś
jak sexownie wyglądał - powiedziała Kerry krojąc ogórek i
rozmyślając o jego
blond czuprynie i
całkiem rozbudowanej klacie
- Podoba ci się?
- Szczerze -
powiedziała i przeczesała palcami włosy - nie wiem ale on jest taki słodki i
opiekuńczy gdy
jest z Olivierem i trzeba przyznać że jest przystojny. Współczuje
mu. Strasznie dużo przeszedł.
- Pamiętasz jak
się zamknął w sobie po wypadku? - powiedziała Holly. Wszyscy mówili na to
"wypadek" nikt nie chciał mówić, że tam zginął jego ojciec. Pan
Cristall był bardzo szanowany
przez wszystkich.
- No to trzeba przyznać - i przypomniała sobie o
tym chłopaku co przez rok z nikim nie rozmawiał i się
nie uśmiechał. Był z nim
bardzo zżyty. -dobrze ze jest już lepiej- dodała. I na obu
twarzach zagościł
lekki uśmiech.
Po chwili ciszy blondynka powiedziała
-Aaaaaa – dziewczyny się odwróciły a po salonie
latał blondyn w dresach i rozczochranej
fryzurze. A zanim biegł roześmiany brunet
z wiaderkiem wody i krzyczał:
- Było trzeba
słuchać!
-Tak ja już pójdę
pod prysznic.
-Za późno!-słychać
było chlust, wykrzykiwanie przekleństw i rechot sprawcy tego czynu.
-Kurwa mać to
zimne!
-To za… te banany…
co mi zabrałeś.- powiedział przez śmiech James.
-Które?-spytał
wkurzony i zdziwiony.
- No co zabrałeś
mi jednego przed ostatnim treningiem.
Cały przemoczony
Alan złożył ręce jak do modlitwy i powiedział:
-Żyję z
wariatami.
Gdy wyszedł
słyszał tylko 3 różne śmiechy.
-Co dziś robimy-
spytał dziewczyn rozbawiony James podkradając kostkę sera gdy jego kumpel brał
prysznic.
-Kotku ty
to faktów nie umiesz zbierać.
Piątek.
Pierwszy tydzień wakacji
·
Jonh ma wolną chatę –wymieniała po kolei Holly
-Imprezka!!-wrzasnęła
na cały dom Kerry.-Z kąd
mam zabrać biednego pajączka? Duży chyba jeżeli tak wrzeszczycie, nie???
Fajnie.-pytął zasapany Alan wybiegając z korytarza ledwo utrzymując się na nogach.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A więc tak dziękuje BARDZO za komentarze. przepraszam że tak późno. Myślałam że rozdziały się szybciej i łatwiej pisze (więc naprawde teraz jeszcze bardziej szanuje blogerów). Do tego mój kochany tatuś wywiózł mnie na 5 dni do jakiejś wiochy gdzie nie było WI-Fi i sobie rozwaliłam. Spróbuje kolejny dodać szybciej niż ten. No i wiem że strasznie krótki.
Pozdro.:*
Swietny odcinek,szkoda,że piszesz tak rzadko :(
OdpowiedzUsuńhttp://ostatni-mecz.blogspot.com/ zapraszam do mnie
Świetny odcinek dlaczego tak opuściłaś sobie to opowiadanie zapraszam do mnie zapraszam do mniehttp://cristiano-ronaldo-opowiadania.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń