poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 2


 -Wstajemy kochanie szkoda takiego dnia!- krzyczały dziewczyny.
Po nie za bardzo wygodnej nocy którą ledwo przeżyli. 
A wyglądała ona w następujący sposób Kerry i Holly spały na mięciutkim podwójnym łóżeczku a James i Alan na podłodze opierając się o twardą framugę mając do dyspozycji tylko 2 poduszki. Oczywiście dom Holly był wielki, ale dziewczyny nie chciały zostać same, bo jeszcze jakiś opętaniec przyjdzie.
-Aaa jeszcze chwilkę- wydusił James, a jego przyjaciel tylko przytaknął.
Nagle oberwali ręcznikami i ubraniami na zmianę (najczęściej ta 4 zostawała u Holly więc nikt się nie
zdziwi gdy ktoś znajdzie tu garderobę na tydzień)
-Idziemy zrobić śniadanie a wy macie się wykąpać, bo jedziecie i zejść na dół.
-Tak mamo.- podniósł głowę jeszcze nie dawno śpiący na brzuchu Alan. Gdy dziewczyny wyszły jego
łepetyna jak by ważyła tysiące ton spadła na jeszcze ciepłą poduszkę.
-Wstajemy facet - powiedział James poklepując przyjaciela i wykonał rzecz nie możliwa
hardkorowa w tym momencie, a mianowicie wstał.
- Yhmm…
- Ja idę się wykąpać.
- Yhmm…
-I kiedy przyjdę to masz być ... Ogarnięty. 
- Yhmm…
- Bo powiem trenerowi co robisz przed meczami.
-Yhmm…
- Nie no trzeba przyznać ta wymiana zdań była wręcz prze cudowna.
- Yhmm…
James złapał się za głowę i mruczał coś pod nosem:
-idioci wokół nas.
A dyskutant cieszył się błogim snem
* u dziewczyn *
- Boże widziałaś jak sexownie wyglądał   - powiedziała Kerry krojąc ogórek i rozmyślając o jego
blond czuprynie i całkiem rozbudowanej klacie 
- Podoba ci się? 
- Szczerze - powiedziała i przeczesała palcami włosy - nie wiem ale on jest taki słodki i opiekuńczy gdy
jest z Olivierem i trzeba przyznać że jest przystojny. Współczuje mu. Strasznie dużo przeszedł.
- Pamiętasz jak się zamknął w sobie po wypadku? - powiedziała Holly. Wszyscy mówili na to
"wypadek" nikt nie chciał mówić, że tam zginął jego ojciec. Pan Cristall był bardzo szanowany
przez wszystkich.
- No to trzeba przyznać - i przypomniała sobie o tym chłopaku co przez rok z nikim nie rozmawiał i się
nie uśmiechał. Był z nim bardzo zżyty. -dobrze ze jest już lepiej- dodała. I na obu
twarzach zagościł lekki uśmiech.
Po chwili ciszy blondynka powiedziała
-Aaaaaa – dziewczyny się odwróciły a po salonie latał blondyn w dresach i rozczochranej
fryzurze. A zanim biegł roześmiany brunet z wiaderkiem wody i krzyczał:
- Było trzeba słuchać!
-Tak ja już pójdę pod prysznic.
-Za późno!-słychać było chlust, wykrzykiwanie przekleństw i rechot sprawcy tego czynu.
-Kurwa mać to zimne!
-To za… te banany… co mi zabrałeś.- powiedział przez śmiech James.
-Które?-spytał wkurzony i zdziwiony.
- No co zabrałeś mi jednego przed ostatnim treningiem.
Cały przemoczony Alan złożył ręce jak do modlitwy i powiedział:
-Żyję z wariatami.
Gdy wyszedł słyszał tylko 3 różne śmiechy.
-Co dziś robimy- spytał dziewczyn rozbawiony James podkradając kostkę sera gdy jego kumpel brał
prysznic.
-Kotku ty to faktów nie umiesz zbierać.
Piątek.
Pierwszy tydzień wakacji
·         Jonh ma wolną chatę –wymieniała po kolei Holly
-Imprezka!!-wrzasnęła na cały dom Kerry.-Z kąd mam zabrać biednego pajączka? Duży chyba jeżeli tak wrzeszczycie, nie??? Fajnie.-pytął zasapany Alan wybiegając z korytarza ledwo utrzymując się  na nogach. 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A więc tak dziękuje BARDZO za komentarze. przepraszam że tak późno. Myślałam że rozdziały się szybciej i łatwiej pisze (więc naprawde teraz jeszcze bardziej szanuje blogerów). Do tego mój kochany tatuś wywiózł mnie na 5 dni do jakiejś wiochy gdzie nie było WI-Fi i sobie  rozwaliłam. Spróbuje kolejny dodać szybciej niż ten. No i wiem że strasznie krótki.
Pozdro.:*

2 komentarze:

  1. Swietny odcinek,szkoda,że piszesz tak rzadko :(
    http://ostatni-mecz.blogspot.com/ zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny odcinek dlaczego tak opuściłaś sobie to opowiadanie zapraszam do mnie zapraszam do mniehttp://cristiano-ronaldo-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń